mam cukier

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania

Śpimy w nocy czyli jak jeszcze bardziej ułatwić sobie terapię cukrzycy z CGM-em?

Dodane przez w w u nas
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 5191
  • 0 komentarze
  • Subskrybuj zmiany
  • Drukuj

Jeżeli mieliście to szczęście i macie w domowym budżecie środki na CGM (ktoś kiedyś powiedział, że miesięczny koszt to prawie leasing BMW no i niewiele rozmija się to z prawdą Dezaprobata) to pewnie pierwszą rzeczą na jaką zwróciliście uwagę był fakt jak mało użyteczny jest ten system w przypadku monitoringu poziomu cukru u dziecka w nocy. Paradoksalnie, jeśli nie używacie CGM-a to wybór jest prostszy tzn. albo po prostu sprawdzacie cukier rano, albo ustawiacie budzik i któreś z was wstaje w nocy. Nasza Zuzka śpi jak kamień. Nie budzi się nawet przy mierzeniu cukru, więc ma takiej opcji aby wibracje czy alarm wybudziły ją ze snu. Nie sprawdziło się w związku z tym poprzednie rozwiązanie o którym pisaliśmy wcześniej w poście pt. Bezpieczna noc

Tak więc nie było innego wyboru i musieliśmy czuwać my. Praktyka była taka, że albo nie budziliśmy się wcale albo budziliśmy się oboje, kilkukrotnie w ciągu nocy. Kiedy zaczęło to odbijać się to bardzo źle na naszym zdrowiu zmuszeni byliśmy sięgnąć po inne rozwiązanie. Do pokoju Zuzi trafił dodatkowy materac na którym na zmianę "dyżurowaliśmy" w nocy. W ten sposób przynajmniej jedno z nas miało zagwarantowany spokojny sen kilka dni w tygodniu.

Ale cóż, mężczyzna jest jak wiadomo w stanie zrobić wiele żeby spać z żoną we własnym łóżku... Pierwszą rzeczą jaką sprawdziliśmy to czy Medtronic nie oferuje do swojego systemu czegoś co byłoby pomocne. A i owszem, oferuje produkt o nazwie mySentry, tylko w USA i w cenie uwaga 2.400$ czyli po obecnym kursie blisko 8.000 zł !!!.  Byłem nawet w Spyshop-ie żeby zobaczyć czy nie mają tam czegoś co by się nadawało ... Niestety oprócz kilku pań poszukujących czegoś do zarządzania wiernością swoich mężów Puszcza oczkonie znalazłem nic co nie kosztowałoby podobnie co mySentry i nie sprowadzało się do sięgania prawą ręką do lewego ucha...

Nie poddałem się jednak bez walki. Na pierwszy ogień poszła pożyczona od znajomych niania elektroniczna. Teoretycznie był to dobry pomysł w praktyce jednak nie zadziałał ponieważ układy elektroniczne tych urządzeń są zwykle profilowane na określony zakres częstotliwości, co pozwala im dobrze reagować na płacz lub krzyk dziecka. Oznacza to jednak, że słabo sobie radzą z wysokimi częstotliwościami emitowanymi przez alarm pompy Medtronic (ten z kolei jest dobrany tak aby był lepiej słyszalny w ogólnym hałasie otoczenia). W zasadzie musielibyśmy "przykleić" pompę do niani elektronicznej, bo kiedy leżała w odległości większej niż 5 cm to nie zareagowała na odłgos alarmu. A więc tutaj porażkaDezaprobata, nie jest jednak powiedziane, że nie uda się ta sztuka z waszą nianią. Jeśli wciąż jej używacie, lub leży zakurzona w szafie to warto spróbować, bo bardzo możliwe, że różne modele będą reagowały inaczej.

Tak czy inaczej nam po kilku próbach udało mi się znaleźć rozwiązanie, które tak naprawdę cały czas było w zasięgu ręki i kosztowało uwaga: 20 zł Śmiech. Pomocne okazały się powszechnie już używane smartfony i aplikacje mobilne. Ale do rzeczy! Do szczęścia, a raczej do snu w nocy będzie wam potrzebne to:

  1. Pompa z CGM-em oczywiście.
  2. Ipad / Iphone do pokoju dziecka.
  3. Ipad / Iphone do sypialni rodziców.
  4. Aplikacja pod iOS o nazwie Baby Monitor 3G.
  5. Zatyczki do uszu (np. takie które robi 3M, wielorazowego użytku).

Jak więc ma to działać?

  1. Smartfon lub tablet ustawiamy w łóżku dziecka i uruchamiamy na nim opcję "Baby Station".
  2. Drugi smartfon lub tablet ustawiamy w swojej sypialni i uruchamiamy na nim opcję "Parent Station".
  3. Rodzic A pakuje sobie zatyczki do uszu i smacznie śpi (no chyba, że jest to moja żona - ona śpi smacznie bez zatyczek)
  4. Rodzic B kładzie się spać obok w nadzieji, że tej nocy nie będzie pobudkii (a bywa i tak Uśmiech).

Co do zasilania - w pełni naładowany telefon lub tablet powinien przetrwać noc bez problemu, ja jednak polecam podpięcie obu urządzeń do ładowarki. Korzyść z tego taka że mamy pewność że system będzie działał przez całą noc, a my zawsze mamy rano naładowane komórki. 

Zastrzegam, że oczywiście nie chodzi o to aby kupić sobie tablet i smartfon wyłącznie do tego celu, a raczej o to aby wykorzystać to co już mamy do dyspozycji. Jeśli więc macie takie urządzenia śmiało możecie spróbować. Jeśli używacie w domu sieci bezprzewodowej, a jest to bardzo popularne rozwiązanie, to oba wasze smartfony lub smartfon i tablet będą pracować w tej samej sieci lokalnej (aplilkacja działa też na 3G). Korzyść z tego jest ogromna bo cały ruch odbywa się po sieci lokalnej i oczywiście nie wiąże się to z dodatkowymi opłatami (nawet na 3G ma to sens bo aplikacja jest tak zaprojektowana żeby zużywać minimum ruchu), a dodatkowo macie do dyspozycji transmisję video live z pokoju dziecka. W obu wariantach możecie również włączyć dwukierunkową transmisję dzwięku i po prostu porozmawiać z waszym dzieckiem.

Aplikacja dostała Baby Monitor 3G w 2012 roku nagrodę App Store Best of 2012 w Niemczech, Austrii i Szwajcarii i jest to nagroda naprawdę zasłużona. Jest bardzo przemyślana, żadnych zbędnych ustawień, estetyczna, cały proces konfiguracji trwa 15s i jesteśmy prowadzeni przez niego za rękę. Instalujemy aplikację na obu urządzeniach (tak, niestety każdą trzeba kupić w App Store osobno, chyba że np. na tablecie używacie tego samego Apple ID).

Szczegółowe informacje o tej aplikacji możecie znaleźć tutaj. Oboje rodzice powinni być oczywście z "klanu Apple" bo dostępna jest tylko w wersji na iOS, jednak "klan Google" z pewnością znajdzie podobne aplikacje w Google Play. Moja rada - przetestujcie je najpierw zanim zdecydujecie się skorzystać, zwracając szczególną uwagę na to czy faktycznie aplikacja pozwala na transmisję dzwięku, bo uwaga: są takie które pozwalają jedynie na odtwarzanie dziecku nagranych melodii lub głosu rodzica i są oczywiście kompletnie nieprzydatne do naszego celu, pomijając ich szkodliwość z innych względów... No i oczywiście koniecznie podzielcie się swoimi wrażeniami z nami!

Oceń ten wpis:

Komentarze

  • Umieść swój komentarz jako pierwszy!

Zostaw komentarz

Gość poniedziałek, 18 grudzień 2017

Instagram

Kategorie

nauka (102)
u nas (71)
podróże (36)
kuchnia (278)
desery (94)
zupy (19)
do chleba (15)
przekąski (15)
przystawki (15)
ludzie (3)

Zaloguj się